Strony dla masażystów z dojazdem
Booksy zostaje. Dochodzi miejsce, w którym klient znajduje wszystko naraz.
Dziś Twoja oferta, ceny i zasady leżą w trzech miejscach: Google, Booksy, Instagram. Robię jedną stronę, która to spina – i odsyła do Booksy po rezerwację. Od 1500 zł netto, gotowe w kilka dni, bez zajmowania się technologią.
- Jasna cena, podana przed startem
- Bez zaliczek i niespodzianek
- Rezerwacja zostaje w Booksy
Masz świetne opinie. Klient i tak nie wie, czego się spodziewać.
Zanim ktoś umówi masaż u siebie w domu, chce wiedzieć trzy rzeczy: ile to kosztuje, ile miejsca musi zrobić i kto właściwie przyjedzie. Dziś każda z tych odpowiedzi leży gdzie indziej – cennik w Booksy, zdjęcia na Instagramie, zasady nigdzie.
Zanim to poskłada, rezerwuje u kogoś, kto miał wszystko na jednej stronie.
Booksy jest dobre do rezerwacji i zostaje. Ale tam Twój profil wygląda tak samo jak każdy inny w tej samej aplikacji, więc klient porównuje głównie ceny. Własna strona to jedyne miejsce, gdzie porównuje Ciebie.
Gdy ktoś pyta ChatGPT o masaż z dojazdem w Twojej dzielnicy – pada Twoja nazwa?
Coraz więcej osób nie wpisuje już zapytania w Google, tylko pyta wprost model. Modele odpowiadają nazwami firm, które potrafią rozpoznać – a rozpoznają te, które mają własne, spójne miejsce w sieci. Profil na cudzej platformie rzadko wystarcza.
Tak wygląda taka strona
To jest pełny przykład, zbudowany dla zmyślonego masażysty. Możesz go przewinąć od góry do dołu – cennik, przebieg wizyty, ile miejsca potrzeba, kwalifikacje, zasady. Wszystko, o co klient pyta w wiadomości, zanim się umówi.
Cena znana z góry. Bez gwiazdek i abonamentów-pułapek.
Za stronę płacisz raz. Opieka jest dla tych, którzy chcą mieć z głowy drobne zmiany.
Podgląd strony widzisz przed płatnością. Poprawki w cenie.
Wolisz zmieniać treść sam? Dostajesz prosty plik z tekstem do edycji – bez znajomości kodu.
Cztery kroki, jedna rozmowa po Twojej stronie
- 01
Rozmowa, piętnaście minut
Pytam, co robisz, gdzie dojeżdżasz i jakie masz ceny. Nie musisz się do niej przygotowywać.
- 02
Podgląd pierwszego ekranu
Dostajesz link i widzisz, jak to będzie wyglądać, zanim cokolwiek zapłacisz.
- 03
Realizacja w kilka dni
Teksty piszę ja, na podstawie tej jednej rozmowy. Ty tylko potwierdzasz.
- 04
Opieka, jeśli chcesz
Drobne zmiany po mojej stronie. Nie musisz jej brać i możesz zrezygnować w każdej chwili.
Potrzebuję od Ciebie materiałów i jednej rozmowy. Resztę prowadzę po swojej stronie.
To, co słyszę najczęściej
Mam Booksy, po co mi jeszcze strona?
Booksy jest świetne do rezerwacji i zostaje. Ale tam Twój profil wygląda tak samo jak każdy inny w tej samej aplikacji, więc klient porównuje głównie ceny. Własna strona to Twoje miejsce: Twoje zdjęcia, Twoje zasady, Twój cennik i link, który wysyłasz każdemu. Klient, który szuka w Google albo pyta ChatGPT, trafia na stronę – a z niej jednym kliknięciem do Twojego Booksy.
Mam Facebooka i Instagram.
Są dobre do postów i do pokazywania pracy. Ale ktoś, kto szuka masażu w Google albo coraz częściej pyta model AI, najczęściej je pomija. Strona wzbudza większe zaufanie i klienci chętniej na nią wchodzą.
Za drogo.
To jednorazowo 1500 zł netto. Jedna nowa klientka miesięcznie zwraca to z nawiązką – przy stawce 200 zł za wizytę wychodzi po ośmiu miesiącach, a klient masażu wraca regularnie.
Znam kogoś, kto zrobi taniej.
Jasne, i czasem to dobry pomysł. Jakby nie wyszło albo ciągnęło się miesiącami – ten link zostaje, odezwij się.
Nie mam zdjęć ani tekstów.
Teksty piszę ja, na podstawie jednej rozmowy. Zdjęcia – albo dobieram spójny zestaw, albo daję konkretny brief pod sesję: jakie kadry, w jakim świetle, ile sztuk. Brak materiałów nie blokuje startu.
Nie znam się na technologii.
I nie musisz. Mówisz, czym się zajmujesz i jak chcesz być widziany. Całą stronę robię ja. Później zmieniasz cenę, podmieniając jedną liczbę w jednym pliku – albo piszesz do mnie i robię to za Ciebie.
Czy strona zagwarantuje mi klientów?
Nie i nie będę tego obiecywał. Strona sprawia, że osoba, która już Cię szuka, znajduje komplet informacji i wie, czego się spodziewać. Nie tworzy popytu – usuwa powody, dla których ktoś rezygnuje w połowie drogi.
Ile to trwa?
Kilka dni od rozmowy. Jeśli masz gotowe zdjęcia i ceny – krócej.
Kto to robi
Nazywam się Radosław Latarski. Projektuję interfejsy od kilkunastu lat, ostatnie z nich przy systemach projektowych w dużych organizacjach. Od jakiegoś czasu robię proste strony dla lokalnych firm – bo tam jedna zmiana widać od razu, a nie po kwartale.
Nie jestem agencją i nie zatrudniam handlowców. Rozmawiasz ze mną, projektuję ja i ja odpowiadam za to, że strona działa.
Nie sprzedaję pozycji w Google, liczby rezerwacji ani „obecności w AI”. Sprzedaję stronę, która mówi wszystko, o co klient pyta, zanim się umówi.
Piętnaście minut i wiesz, czy to ma sens
Bez prezentacji i bez zobowiązania. Pytam o Twoje usługi i ceny, mówię wprost, ile to kosztuje i kiedy będzie gotowe.